Jesteś tutaj: Strona główna >> Artykuły >> Zbyt słodkie dzieciństwo
Zbyt słodkie dzieciństwo
Kluczowe urządzenia: waga i budzik.
Choremu na cukrzycę insulinozależną, zwłaszcza przy pompie, podaje się insulinę także w nocy. Ewa Madeja, dziś mama osiemnastolatka, nadal codziennie nastawia budzik na 3 rano. Kiedy Michał był młodszy, mierzyła mu cukier także o północy i piątej rano. - Budzik to niezbędny gadżet w domu każdego diabetyka. Drugi to waga. Trzeba na niej umieścić każdy kęs jedzenia – wyjaśnia. – Dziś jest nieco łatwiej, bo producenci żywności zamieszczają na opakowaniach informacje dla diabetyków, jednak jak ustalić wartość wymienników węglowodanowych np. w kawałku pizzy w pizzerii, popcornie w kinie czy torcie urodzinowym kolegi? Tutaj pomaga doświadczenie – wyjaśnia Ewa Madeja.

Diabetyk w szkole.
Ponieważ przedszkolanki nie były w stanie opiekować się chłopcem, zajęła się nim w domu opiekunka. Po dwóch latach trafił do szkoły podstawowej i tam na szczęście okazało się, że kucharka przygotowująca uczniom obiady potrafiła przeliczać wymienniki. Mimo to, przestraszona dyrekcja podsunęła Ewie do podpisania papier, w którym oświadczała, że jeśli chłopiec umrze w szkole, rodzice nie będą mieli pretensji.
To był trudny okres. Mimo spotkań, pogadanek, nauczyciele nie rozumieli problemów związanych z edukacją dziecka chorego na cukrzycę. Dziwili się, dlaczego chłopiec z hiperglikemią napisał całe wypracowanie w jednej linijce. Nie rozumieli zależności pomiędzy stresem a poziomem cukru w organizmie. Dzieci kradły Michałowi komórkę i glukometr, myśląc że to gra elektroniczna.

Ukryci za przepisami.
To, czy dziecko z cukrzycą zostanie przyjęte do przedszkola, zależy od dyrekcji placówki. Niewątpliwie jest to dodatkowy obowiązek, odpowiedzialność, która może przestraszyć. Nie można jednak zasłaniać się tym, że opiekun nie ma prawa wykonywania żadnych czynności przy chorym dziecku, bo to jest zrzucanie z siebie odpowiedzialności – mówi Anna Michalak, psycholog, dyrektor prywatnego przedszkola „Wyspa” w Bydgoszczy, do którego uczęszcza chora na cukrzycę trzylatka. - Przepisy mówią jednoznacznie, że do takiej opieki nie jest potrzebny lekarz czy pielęgniarka. Zależy to tylko od dobrych intencji i zrozumienia dyrektora oraz nauczycieli. Formalnie potrzebne jest zaświadczenie od lekarza, że dziecko ma cukrzycę i zalecenia. Chociaż w przedszkolach podawać leków nie można, jednak stanowisko Ministerstwa Zdrowia, nakazuje interpretować ten przepis tak, że dzieci przewlekle chore mają leczenie zlecone przez lekarza, a nauczyciele w przedszkolu czy szkole, podając leki, wykonują zalecenie lekarza tak samo, jak robiliby to rodzice. Oczywiście pełna opieka nad dzieckiem z cukrzycą to ogromne wyzwanie. Oprócz badania cukru i umiejętności przeliczania wymienników węglowodanowych, trzeba wiedzieć, jak przeliczyć je na insulinę i podać lek. Według mnie, rodzice powierzający nam swoje dzieci wykazują wysoki poziom zaufania do placówki. Rozumiem też rodziców, którzy nie mogą się na to zdobyć. W naszym przedszkolu opieka nad małą diabetyczką polega na monitorowaniu poziomu cukru i dostarczanych węglowodanów. Nie podajemy jej insuliny. Mama pracuje po drugiej stronie ulicy, więc w razie potrzeby przychodzi. Jesteśmy na bieżąco w kontakcie telefonicznym. Ostatnio po prostu wysyłamy SMS-y z poziomem cukru. Rodzice przeszkolili nas, na co zwracać uwagę, co może być sygnałem zbyt niskiego lub wysokiego cukru. Dziewczynka przychodzi do przedszkola tuż przed śniadaniem. Dostaje odważoną porcję jedzenia i insulinę do posiłku. Potem między śniadaniem a obiadem mierzymy jej raz lub dwa razy cukier. Zdarzają się dni, że cukier „szaleje” i trzeba bardziej uważać, a są takie, że jest ustabilizowany i wtedy stosujemy standardowe godziny mierzenia. Przy większym wysiłku czy wyjściu na dwór, mała musi dostać węglowodany. Rodzice napisali nam zgodę na mierzenie cukru i podanie domięśniowo glukagonu, jeśli dziecko straci przytomność. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że nauczyciel ignoruje kontrolę cukru, zwłaszcza gdy dzieje się coś niedobrego - dodaje.

Pracownicy wielu placówek edukacyjnych mają zbyt małą wiedzę o chorobie. Nie zdają sobie sprawy, że utrzymujący się wysoki poziom cukru, objawiający się pobudzeniem (czyli przedszkolak będzie po prostu „niegrzeczny”) i czerwonymi policzkami jest niebezpieczny dla zdrowia. Obawiają się sami obsługiwać glukometr i pompę - czekają więc kilka godzin na przyjście rodziców. Niektórzy rodzice wolą zatem, aby dziecko jadło tylko to, co przyniesie ze sobą z domu, zważone i przeliczone.
Strona: 1 2 3

Inne artykuły
Mezoterapia - zastrzyki młodości
Myśląc o poprawie wyglądu przed urlopem, nie zapominajmy o poprawie kondycji skóry. Jedną z metod, dzięki której będziemy wyglądać...
Wyroluj cellulit
Wraz ze zbliżającym się latem wzrasta napięcie wśród pań, które chciałyby ukazać światu swoje ciało osłonięte jedynie modnym strojem...
Osocze bogatopłytkowe
Pacjenci zgłaszający się do gabinetu medycyny estetycznej często proszą lekarza o zastosowanie metody leczenia, która przywróciłaby im...
Zbyt słodkie dzieciństwo
Minęło właśnie 90 lat od wprowadzenia na rynek insuliny, ratującej życie chorym na cukrzycę. Wcześniej próbowano ich leczyć, stosując...
Biegiem do zdrowia
Biegiem do zdrowia Człowiek został stworzony do chodzenia i biegania, nie do siedzenia. Kto biega, jest zdrowszy, szczęśliwszy i dłużej...
Soczewki kontaktowe obalamy mity
To z całą pewnością wygodna alternatywa dla okularów. Odpada problem z zaparowanymi szkłami i kroplami deszczu ograniczającymi widoczność....
Złapać oddech
Masz trudności ze złapaniem oddechu, szybko męczysz się przy wysiłku, masz kaszel i chrypkę? To mogą być objawy przewlekłej obturacyjnej...
Siłownia w domu
Nie chcesz lub nie możesz chodzić do fitness klubu? Uważasz, że karnet jest zbyt drogi, nie lubisz tłoku albo głośnej muzyki, krępuje Cię...